Korczak Ziółkowski (1908-1992)

Amerykanin pochodzenia polskiego, architekt i rzeźbiarz samouk. Nigdy nie uczęszczał na zajęcia ze sztuki. W młodości eksperymentował, rzeźbiąc w drewnie i kamieniu. Po ukończeniu technikum podjął pracę w stoczni, gdzie zaczął rzeźbić w drewnie, co uczyniło zeń cenionego twórcę mebli artystycznych. Jego pierwszą rzeźbą w marmurze było popiersie sponsorującego go bostońskiego sędziego Fredericka P. Cabota.

W 1932 przeprowadził się do Hartford w stanie Connecticut, gdzie zaczął rzeźbić zawodowo. Już wkrótce sprzedawał swoje prace w Bostonie, Nowym Jorku i na obszarach Nowej Anglii. W 1939 rzeźbiarz Gutzon Borglum zaproponował mu stanowisko asystenta przy tworzenia monumentalnego dzieła – Głów Prezydentów w ścianie góry Mount Rushmore w Górach Czarnych w Dakocie Południowej. W tym samym roku jego marmurowe popiersie Paderewskiego zdobyło pierwszą nagrodę na Wystawie Światowej w Nowym Jorku.

Podczas prac na Mount Rushmore zgłosiło się doń kilku wodzów indiańskiego szczepu Lakota z zapytaniem, czy nie podjąłby się stworzenia pomnika honorującego Indian.

Ziółkowski natychmiast przystąpił do planowania pomnika Szalonego Konia, na który Indianie przeznaczyli 200-metrową skałę w Górach Czarnych. Korczak wykupił suchą górę i okoliczny teren od rządu USA w zamian za inną swoją posiadłość. Projekt wkrótce był przygotowany, ale zaczęła się wojna. Ziółkowski wstąpił na ochotnika do armii amerykańskiej, ale został ranny w Normandii podczas lądowania na plaży Omaha i wrócił do USA.

W 1947 przeniósł się na stałe w Góry Czarne i rozpoczął tworzenie największej rzeźby świata (ukończona będzie miała 180 m wysokości i 210 długości, w samej głowie wodza mogłyby się zmieścić wszystkie głowy prezydentów z Mount Rushmore). 3 czerwca 1948 dokonano pierwszej kontrolowanej eksplozji dynamitu. W 1950 Ziółkowski ożenił się z Ruth Ross, entuzjastką sztuki, która została wcześniej jego asystentką.

Jego późniejsze projekty zapewniły mu miejsce wśród najbardziej uznanych artystów stulecia.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*